poniedziałek, 20 stycznia 2025

Pożegnanie

 I tak, po niespełna 10 latach nadszedł czas pożegnania z Laosem… Zaczęliśmy się wykruszać już jakiś czas temu, gdy Ola wyjechała na studia, teraz przyszedł czas na mnie i Misie, Łukasz ma dołączyć w okolicy Świąt Wielkanocnych.

Lecz przed wyjazdem wzięliśmy jeszcze udział w paru wesołych i jednym smutnym wydarzeniu…

W połowie stycznia odszedł nagle nasz dobry kumpel Chris, żyjący w Laosie już kilkadziesiąt lat pół Francuz pół Szwed, szalony wulkan energii i dobrego humoru… Był to szok dla całego środowiska ekspatów, wszyscy go znali, opłakiwaliśmy go razem z jego rodziną w domu, który niedawno wybudował nad Mekongiem i w pobliżu którego jego popioły znalazły miejsce spoczynku.








Potem żegnaliśmy się z managementem naszej firmy





Potem żegnaliśmy się z Sandriną w jej ekskluzywnym schronisku dla zwierząt, wyposażonym meblami z firmy, którą stworzyła, i gdzie ostatecznie trafiła nasza Berry…






Potem Stephan zorganizował imprezę u siebie.




I to by było na tyle… póki co… ;)


Dziękuję moim czytelnikom (i sobie) za to, że dzięki Wam stworzyłam ten pamiętnik ze wspaniałej przygody, jaką było nasze 10 lat w Laosie 💗


piątek, 3 stycznia 2025

Hmong New Year in Luang Prabang

Na obchody Nowego Roku wybraliśmy się wesołą gromadką do Luang Prabang.
Nasz przyjaciel Yeng Khong pochodzi z ludu Hmongów, grupy etnicznej mieszkającej w górzystych rejonach Azji Południowo-Wschodniej, również w Laosie. Zaproponował abyśmy pojechali do LPB celebrować Nowy Rok wspólnie z Hmongami, bo daty NR Hmongów i naszego w tym roku wypadły w tym samym czasie.



Na początek zatrzymaliśmy się u naszej znajomej Moniki, w jej cudnym pensjonacie na skarpie nad Mekongiem







\



W Sylwestra popołudniu pojechaliśmy do wioski Hmongów, gdzie odbywały się kilkudniowe obchody Nowego Roku. Rodzice Yeng Konga specjalnie na tą okazję uszyli dla panów stroje, my z Misią natomiast mogłyśmy sobie wybrać nasze w ich sklepie na wynajem. Spódnica, kaftanik, paski, zapaski, naszyjniki… i te obłędne kapelusze! Misia poszła w róż, ja w zieleń :) Kolorowy zawrót głowy!




Byliśmy gotowi zatopić się w kolorowy tłum.





Najpopularniejszą zabawą było rzucanie małej piłeczki pomiędzy uczestnikami ustawionymi w dwa rzędy na przeciw siebie. Pierwotnie chyba młodzież w ten sposób dawała sobie do zrozumienia kto się komu podoba…



Misia miała wzięcie fotograficzne








Wieczorem do naszego pensjonatu przyszło jeszcze kilka osób i po uroczystej kolacji rozpoczęły się tańce, hulanki i swawole…


Ciekawostka. Wśród gości znalazła się młoda parka z Izraela, a że był to czas Chanuki, śpiewając swe pieśni zapalili chanukowe świeczki i poczęstowali nas tradycyjnymi pączkami z konfiturą.


Zwinęłam Stephanowi jego bombowy naszyjnik Hmongów.






Nazajutrz przenieśliśmy się do centrum LPB, do hotelu naszego innego znajomego, Bena.











Na zabawie sylwestrowej poznaliśmy polską malarkę Magdę ze Szwecji, spędzającą od lat kilka miesięcy w roku w Laosie, uwieczniając piękną architekturę Luang Prabang w akwareli. Spędziliśmy razem kolejny wieczór żeby spokojnie pogadać.




Następnego dnia była wycieczka do Elephant Village











Zeszliśmy nad rzekę, żeby obserwować grupkę słoni wracającą ze spaceru, oczywiście z mahoutami na grzbietach.


Taki mały żarcik…




Potem lunch w pobliskiej, urządzonej w hinduskim stylu restauracji hotelu Chateau Orientale






Kolejny dzień i sundowner u znajomego z cudną panoramą Luang Prabang.







I tak zakończyliśmy obchody Nowego Roku Hmongów w Luang Prabang:)